Dekada

Sierpień, podobnie zresztą jak maj, czerwiec i lipiec, mija mi pod znakiem rozjazdów. I gości. I rozjazdów. I gości. Cudowny wakacyjny czas. I aż mi umknął fakt, że to właśnie w sierpniu mój blog ma swoją kolejną rocznicę. Nie, nigdy nie świętowałam „urodzin blogaska”, nigdy ten fakt nie wydawał mi się warty napomknięcia, ale [...]

Lot Kraków – Paryż, nr…

Dom. Od przeprowadzki z Krakowa do Paryża minęły prawie dwa miesiące. Była środa. Przez otwarte samolotowe drzwi wpłynęło powietrze dosyć mroźne. Ale zaraz potem wypadliśmy po stromych schodkach wprost w marcową słoneczność. I nagle zobaczyłam, że trawa w moim kraju jest po zimie zżółknięta, przykurczona. Zapomniałam już.

Opromieniony Kraków wydał mi się taki pusty. Pojechałam [...]

pax parisiana

Po ponad tygodniu leżenia, chorowania i zdrowienia na przemian, po męczących podróżach do Stanów niezjednoczonych swojego ducha i ciała, oraz spacerach po ograniczonych metrach kanciastych mieszkania, zamarzyło mi się, ot taki kaprys, wyjść z domu.

Zjedzmy razem lunch, zaproponowałam wczoraj rano D., podjadę w okolicę twojej pracy, zaofiarowałam się. D. otworzył oczy szerzej niż [...]

O odchodzeniu

To było trudne powiedzieć mu to po prawie czterech latach. Że pakuję walizki i odchodzę. A przecież to były cztery dobre lata i nasze bycie razem dawało mi duże poczucie bezpieczeństwa. Oczywiście, mieliśmy swoje wzloty i upadki… Z biegiem czasu jego wady zaczęły mnie męczyć coraz bardziej, a przecież na samym początku wcale mi [...]

stare vs nowe

Stanęłam na środku stoku. Za mną  biało, przede mną biało, a chmury na wyciągnięcie ręki. I nagle przypomniałam sobie, że przecież się boję. I strach chwycił mnie mocno za gardło. Wokół mnie przejeżdżali z prędkością światła inni narciarze. Poczułam się nagle jakby z innej bajki, wśród tego mocno opatulonego plemienia, o chwiejnym chodzie ślizgowym i [...]

Niedoszła wieża babel

© izis

D. przyjechał na święta. Na sobie miał wyprasowaną „kościółę”, na szyi nową, ciepłą „szafę”. Potem zauważył, że jakaś pani ma pomalowane „październiki”.

Rodzice D. nie przyjechali na święta. Ich samolot odwołano w ostatniej chwili. Tym samym mój plan wielkiej świątecznej wieży Babel, jaką zaplanowałam dla obu rodzin, spalił na panewce.

Wszystkim [...]

Z tej mąki wyszedł chleb

Kiedy byłam we Francji jeszcze na stypendium, pamiętam jak po kilku miesiącach zajadania się bagietkami (nienajlepszej jakości, przyznaję, ale tamten napięty, właściwie nigdy niedopięty, budżet studencki…) weszłam do sklepiku „Chez Sasza Finkelsztajn” na Marais. Pomiędzy wieloma produktami, łakociami i innymi wypiekami leżał sobie dostojnie i statecznie „chleb razowy”. Ten czarny chleb natychmiast na drodze [...]

czy leci ze mną pilot?

Z lepkiej drzemki w skondensowanym powietrzu samolotowej puszki obudził mnie głos, z którego doszły do mojej mało przytomnej świadomości jedynie ostatnie słowa „…and the local temperature is 12 degrees.”

Ludzie boją się czasem latać. Boją się katastrof czy ataków klaustrofobii. Ja też mam swoje obawy. Bardzo długo niepokoiłam się tym, czy pilot na pewno [...]

Sprzedawca balonów

Dzisiejsza notka będzie nie-notką. Czasem po prostu nie można uwalniać słów. Popłynęłyby potokiem banału, wykorzystując chwilowe (strukturalne?) zmęczenie autorki. Ułożyłyby się może w różne takie zdania, jak to na dnie słyszy się jeszcze pukanie od spodu, i że gdy wydaje się, że gorzej być nie może, to… Dzisiejsza notka będzie więc nie-notką.

Wakacyjny Kraków [...]

Pod górkę

Zagęszczam wszystko do niemożliwości, buduję piętrowe konstrukcje z zadań, które sama sobie wymyślam. Każdego dnia chwieją się one coraz bardziej. Wciskam się sama w sztywne ramy, jak w przyciasny mundurek, który potem gryzie, uwiera, a ja nie mieszczę się w kadrze.

W międzyczasie rozplątuję sznurki emocji, rozdzielam bądź łączę w pary, jak skarpetki po praniu. [...]