Poszła baba do doktora czyli z wizytą u homeopaty

Paryż wreszcie rozletniony, rozebrany, pieszczony słońcem. Jakby nie było całej tej zepsutej jesieni, ponurego początku lata, jakby paryskie niebo mogło mieć tylko lazurowy kolor. Spaceruję sobie bulwarem Pasteura, pod cienkimi podeszwami sandałków, czuję gorący chodnik. Nie szukam nawet cienia.

Skręcam to w jedną, to w drugą uliczkę, które wyglądają, jakby nie było [...]

Wehikuł czasu

Nagle poczułam, jakby znowu miała kilka, a może kilkanaście lat. Odrzuciłam torebkę, ten dziwny artefakt świata dorosłych, chwyciłam mocno dwiema rękami za poręcz drabinki na placu zabaw. Jedna noga, druga noga i już byłam na górze, próbując dopędzić mojego trzyletniego bratanka. Trzymając się linek, wspinając po sznurkach i łańcuchach, bawiłam się chyba lepiej niż [...]

Kącik złamanych serc

To był piękny ranek. Jeden z tych nielicznych prawdziwie letnich dni w tym roku. To nie ma nic do rzeczy, ale pamiętam w co byłam ubrana – niebieską sukienkę, zapinaną na guziczki. Pamiętam, że stałam nad kanałem l’Ourcq, zielonkawa woda łagodnie falowała, słońce grzało mi ramiona i czułam, że zaczyna się w moim życiu [...]

Gorąca linia

Godzina ósma rano, urząd miasta Krakowa. Za oknem dzień chyba już wstał, choć równie dobrze mógłby to być wieczór, padający mokry śnieg zacierał wszystkie kontury. W środku niewiele ludzi, a każdy jeszcze jakby uśpiony. Jednak wszystko w tej wielkiej sali typu open-space działa już jak w zegarku, każdy trybik zazębia się z kolejnym. Nieliczni petenci [...]

D. przedstawia: STRAJK

Paryż daleko, czasu na pisanie niewiele, ale… od czego ma się wsparcie bliskich? Dziś oddaję po raz kolejny głos naszemu dzielnemu korespondentowi z Paryża, który odważnie zgodził się na udostępnienie swojego „ekskluzywnego” tekstu naszym drogim Czytelnikom. Czyli D. zmagania z językiem polskim – ciąg dalszy. (Ortografia i składnia oryginalna, tylko trochę przez mnie wygładzona)Strajk

[...]

głos (wyborczy) z Paryża

Poprosiłam D., by w ramach nauki języka polskiego, napisał krótkie wypracowanie o wyborach w Polsce. Ponieważ D. od pewnego czasu rzadko występuje na scenie tego bloga, po uzyskaniu jego formalnej zgody na publikację poniższego artykułu, oddaję mu (na niego?) głos (ortografia, składnia, interpunkcja i stylistyka oryginalna):

„Jutro, polaków bedą głosić dla nowego Prezydenta. Teraz, [...]

W sieci

Zorientowałam się pierwszy dzień po powrocie… Wieczorem weszłam do łazienki i rozebrałam się, z nadzieją na dobroczynny prysznic. Nagle poczułam się nieswojo. Jakby ktoś mnie obserwował. A przecież mieszkam sama. Szczelnie zasunęłam zasłonkę, a po kąpieli mocno otuliłam się ręcznikiem. I nagle go zauważyłam! Był tam. Nie ruszał się. Nie ruszał żadną ze swoich [...]

Zderzenie… języków

Sprawa przedstawiała się tak. Wróciliśmy z D. do domu wieczorem, z kina Nouveau Latina, na rue de Temple. Wróciliśmy przed północą, mknąc na rowerach przez opustoszałe i zasypiające powoli miasto, bocznymi uliczkami. Dopiero w ostoi domowych pieleszy odkryłam zasmucający brak. Brak mojego małego czarnego telefonu. Model zabytkowy, vintage, rocznik 2004. Absolutnie bezawaryjny, jak szwajcarski [...]

Śniegiem w okna

Czasem słońce…

…czasem… ŚNIEG:

Dwa zdjęcia, jedna godzina, jedno miejsce. Huśtawka humorów paryskiej pogody. Gdy wchodziliśmy wczoraj w południe do chińskiej knajpki, kłaniając się jej właścicielowi równie nisko jak on nam, słońce świeciło beztrosko i radośnie. Gdy wychodziliśmy z brzuchami pełnymi wszystkich pięciu smaków… zerwała się gwałtowna i pełna furii śnieżyca. I [...]

Pod jednym, paryskim, dachem

Nie jest łatwo dwóm osobom, przyzwyczajonym do samotności, żyć pod jednym dachem, nawet czasowo. Zderzenie dwóch wszechwświatów zawsze skutkuje różnymi big i bang.  Ja i D. mamy, na przykład, jeden główny problem – różne idee porządku. Dla niego to czyste podłogi i umyte naczynia. Dla mnie – wszystko idealnie na swoim miejscu. W chaosie przedmiotów [...]