smacznego

© Banksy

– Dzień dobry. Chciałabym kupić wędlinę. Ale nie może być wędzona. Nie może też zawierać konserwantów. – Wszystkie, proszę pani, mają konserwanty! To co pani bierze? – odpowiada krakowska sprzedawczyni działu mięsnego w sklepie sieci Carrefour Express. Gęsta kolejka za mną przestępuje z nogi na nogę, prawie słyszę to tupanie. – Achm [...]

krakowski deszcz

Weszłam do samolotu o świcie, jako ostatnia, pięć minut przed odlotem, przeklinając siarczyście na lotnisko Charlesa de Gaulle’a, quelle bande de… Nie chodzi już o fatalną organizację, ale o dżem. Pomarańczowy. Z pomarańczy z departamentu la Drôme. Ręcznie smażony przez moją ulubioną ciotkę D., specjalnie w prezencie dla mnie. Quelle bande de…. !@#$!!#!!

Ale co [...]

Do krainy menhirów

„Lubię Bretanię, jej dzikość i prymitywizm. Gdy słucham odgłosu swoich kroków, na tej ziemi z granitu, słyszę ten ton głuchy, stłumiony i potężny, którego szukam w malarstwie.”Paul Gauguin Paul Gauguin, Paysage de Bretagne

Paul Gauguin, La belle Angele

Claude Monet, Rocher a Goulphar

Bretania podobno cała jest z kamienia. Z jednej strony [...]

Planeta Kwitnącego Bzu

Samolot przed startem kołował tak długo, że powoli zaczynałam myśleć, że może znowu jakieś złe chmury wiszą nad Europą i zamiast wzbić się w powietrze z krakowskiego lotniska po prostu do Paryża dojedziemy w tej wielkiej puszce na skrzydłach. Ale nie, tym razem się udało, i choć z kilkudniowym poślizgiem, znowu znalazłam się na lotnisku [...]

Duszę się miewa…

„Na tysiąc naszych rozmów uczestniczy w jednej, I to niekoniecznie, Bo woli milczenie.”

„Tu leżą twoi pradziadkowie.” – tłumaczy trzyletniemu Guciowi jego tata. „Ale gdzie?” – Gucio rozgląda się podejrzliwie, usadawiając się wygodnie na nagrobku. „Tutaj. Po śmierci składamy ciało człowieka do grobu. A jego dusza… „A co to jest dusza?” – pyta dociekliwie chłopiec. [...]

Walizko spakuj się!

Wiesław Wałkuski Już czas. Zapomniałaś? Jutro Paryż, już szepcze, woła, kusi…

Czara K.

Krakowski poranek, krakowska śnieżna zadymka, krakowskie lotnisko. Moja walizka grzecznie sunęła za mną, jęcząc tylko na krawężnikach. A ja westchnęłam, myśląc, że z naszej dwójki, mnie i D., tylko ja jestem nomadem. (Tylko ja mogę spakować komputer i wieczorem zasiąść do pracy w zupełnie innym miejscu. Czy większości zawodów nie dało by się wykonywać [...]

C’est parti !

Październik minął w szalonym tempie. Jak bardzo często jesienią, moje wahadło mocno się wychyliło i weszłam w okres energetycznego przyspieszenia. Musiałam maniakalnie i kompulsywnie chłonąć i pochłaniać – książki, filmy, naukę. W Krakowie festiwal za festiwalem, ja zastygając przed ciemnym ekranem, wreszcie mogłam uzupełnić moją (mentalną) filmotekę Bergmana o niewidziane jeszcze filmy (impresje wkrótce). Koncerty, [...]

train de ciel

A miasteczko P. zorganizowało takie pożegnanie:

Lądujemy w Krakowie około 10 rano. Miasto wita nas słońcem. A taka aura bardzo ułatwia powitania. Na drzewach ciepłe barwy, kasztany już pokurczone i nie tak błyszczące.

Po pracy dom. W domu koc i opasłe tomisko Półbrat. (W telefonie mój własny i kompletny Brat. Ma zmęczony głos, jak zawsze.)

[...]

z cyklu: Przedsamolotowo

Ktoś przypomina mi że tu wiosna? Ależ tak, zdążyłam zauważyć, zdążyłam już przywyknąć i uwierzyć, że słoneczna i ciepła pogoda wraz z kwitnącymi magnoliami łamane przez bzami to stan normalny. Szare niebo i krakowskie niskie ciśnienie? Niemożliwe!

A początek roku upływa mi w tempie szalonym. Walizki nie chowam na szafę, prawie ma już [...]