Swoją drogą

Londyn 2012Gdyby ktoś mnie zapytał, co najbardziej podziwiam u innych, bez wahania powiedziałabym, że odwagę. Odwagę, która pomaga wybrać ludziom mówić własnym głosem, a przede wszystkim kroczyć własną ścieżką, choćby nie wiadomo było jak trudna by była i co przyniesie na koniec.
 
Myślałam, że tę notkę uda mi się napisać i opublikować tu wcześniej. Jednak ogromne emocje tych paru ostatnich dni nie zrobiły mi wolnego miejsca w ani w czasie, ani w nastroju. Ostatni tydzień spędziłam w niesamowitym miejscu i wśród niesamowitych osób. To miejsce to rozgrzany paraolimpijskimi igrzyskami Londyn, ci ludzie, to moi wieloletni przyjaciele.

Dziewiątego września z D. i przyjaciółmi oraz z tłumem londyńczyków i kibiców całego świata weszłam do Parku Olimpijskiego, by udać się, na miękkich nogach do Aquatics Centre. Nie jestem ogromną fanką sportu, nie mam też nacjonalistycznych skłonności więc, żeby przyodziać się w biało-czerwoną flagę (z odpowiednią dedykacją) i tak paradować po mieście, musiałam mieć naprawdę ważny „powód”.

Znamy się od początku liceum. Nie będę pisać o jej niepełnosprawności, bo przyznam, że to nie jest pierwsza cecha, która przychodzi mi na myśl. Oczywiście, od początku wymagała większej atencji niż inni, ale te nasze długie i powolne spacery korytarzem z klasy do klasy to był bardziej sposób na spędzanie dobrego czasu, niż jakaś pomoc. Zresztą zawsze otaczała ją grupka rozchichotanych ludzi. Może dlatego niepełnosprawność w ogóle nie była nigdy dla nas tematem tabu, lubiłyśmy z koleżankami dla zabawy skakać na jej kulach, a do tej pory, gdy z rzadka widzę z nią wózek inwalidzki, pytam czy da mi sobie trochę pojeździć…  (tak, tak wiem).

„W wodzie jestem wolna” – mówi o sobie. W wodzie jest znacznie szybsza niż na lądzie, znacznie szybsza niż niejeden ze sprawnymi odnogami dolnymi, czy też górnymi. W wodzie, ale też i na lądzie – całą sobą jest sportowcem. Kimś, kto konsekwentnie kroczy wybraną przez samą siebie drogą, wolniej lub szybciej, ale zawsze do przodu. Nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę, co to znaczy. Być sobą, to chyba najtrudniejsze, zwłaszcza kiedy otoczenie prze i naciska, że przecież łatwiej i poważniej być „takim jak wszyscy”, a już zwłaszcza jak się jest niepełnosprawnym, że przecież trzeba zdobyć pewny zawód i pracę na etat, że…

Myślę, że na pewno bycie sportowcem, przynajmniej w tej kategorii, to ciągle borykanie się z przyziemnymi kłopotami, finansowymi, administracyjnymi, z działaczami, z nieprawidłowościami, z dyskryminacją (stypendia dla pełnosprawnych, laurki dla tych nie-).  Ale to też fascynująca walka – choć może wprost przeciwnie: godzenie się ze samym sobą. Ze swoim lękiem, ze swoimi barierami. I poznawanie siebie, żeby wiedząc kim się jest, umieć sobie pomóc najlepiej. Tego nauczyła mnie Karolina.

I chociaż wiem, że ósma pozycja, to nie to, na co liczyła wicemistrzyni świata na tym dystansie, chociaż wiem, że brak jej koronnego dystansu (który zapewniałby realne szanse na upragniony medal, a niestety wypadł z programu), że to wszystko musi pozostawiać niedosyt, to… Na trybunie w auqatics centre umierałam niemalże z dumy i ze szczęścia. Krzyczałam najgłośniej (a konkurencję też miałam, Brytyjczycy to rewelacyjni kibice), ręce mi opuchły od klaskania. Dla mnie, moja wspaniała i dzielna przyjaciółka wygrała już coś więcej niż jakikolwiek medal. Jest teraz dojrzała, silna i piękniejsza niż kiedykolwiek. Ma niezwykle interesujące życie, pełne wrażeń i podróży, którego mimo trudów i stresów każdy mógłby pozazdrościć. I jest prawdziwą bombą energetyczną, inspiracją i motywacją dla innych. Dla mnie na pewno.

I ma coś jeszcze. Oprócz tej odwagi, o której pisałam na początku, ma niezwykłą umiejętność czerpania siły z porażek. W ubiegły czwartek dostałam od niej kolejną, ważną lekcję. Iść. Albo płynąć. Pod prąd i z wiatrem w oczy. Najważniejsze, że swoją własną drogą.

źródło zdjęcia

10c komentarze/y do Swoją drogą

  • czara

    @Mooni_ka
    bardzo szczera, to na pewno. Miło mi, że mój wpis trafił do Ciebie.

  • ~mooni_ka

    Ależ ja wcale nie uważam, że byłaś ckliwa :) Wydałaś mi się po prostu szczera, i tyle.

  • czara

    @Mario, wspaniała wiadomość. Ja mam teorię, że sobą być jest najtrudniej. Niektórym się udaje.

  • czara

    @Kingo, zgadzam się, a cztery lata i tak zlecą jak z bicza strzelił!

  • czara

    Moniko, nie chciałam być ckliwa, a… wyszło tak jak zawsze, jakby to powiedziała moja przyjaciółka ;-) Podaję chusteczkę i również pozdrawiam!

  • czara

    @Alice
    Pot z czoła spływał, moim zdaniem ;) Dobrze ujęłaś to, Alice.
    Co do PS. Odsyłam do notki „Przepraszamy za usterki”. Co do koloru, nie mam pojęcia jaki to mógł być, dziesięć lat temu to ustawiałam…

  • I znowu skłoniłaś mnie do refleksji. Tak, bycie sobą wbrew wszystkiemu, to kawał ciężkiej pracy i zdecydowanie wymaga odwagi. I tak sobie myślę, że Twoja przyjaciółka należy po prostu do grupy tych mądrych i szczęśliwych ludzi, którzy to potrafią. Bo pełno- czy niepełnosprawność nie ma tu nic do rzeczy. To pewien dar, który albo się dostaje w toku tzw. wychowania (cokolwiek to znaczy w każdym indywidualnym przypadku), albo trzeba to sobie w pocie czoła wypracować. Moim skromnym zdaniem :)
    P.S. Nie, żeby nie było dobrze, ale tak jakoś tęsknię za dawną szatą graficzną… Zżyłam się z tym ciepłym beżem w tle. Co mnie oczywiście nie zniechęca do zaglądania :)

  • ~mooni_ka

    Piękna notka o pięknej tematyce. Łzy mi stanęły w oczach. Pozdrawiam i dziękuję :)

  • ~kinga

    Super dziewczyna ta Karolina!!:) Powodzenia w Rio!

  • ~maria

    Iść własną drogą, słuchać się siebie, swojej intuicji. W hałasie, który nas otacza, czasami o tym można zapomnieć. Dziękuję za przypomnienie.
    Dzięki Tobie Czaro, Karolina ma o jedną fankę więcej, w mojej skromnej osobie. Pozdrawiam Was Dziewczyny !