Uwaga dobra proza: muzułmanin i seks w dużym mieście

Tytuł nęci i niepokoi. Życie seksualne islamisty w
Paryżu. Na pierwszy rzut oka nie wiadomo czy mamy do czynienia z
dziełkiem socjologicznym, politycznym traktatem czy też dywersyjną
powieścią obyczajową. Jedynym słowem seks i polityka – to brzmi kusząco.

Tymczasem główny bohater powieści Leili Marouane, Mohamed właściwie ani
nie jest zaangażowanym w politykę islamistą, ani praktycznie nie
ma życia seksualnego, choć -  jako czterdziestolatek, który
dopiero co uwolnił się spod nadopiekuńczych skrzydeł mamusi – gorączkowo
do niego aspiruje. Mohamed jest raczej bardzo tradycyjnie wychowanym na
przedmieściach Paryża muzułmaninem, żyjącym w niewygodnym szpagacie
pomiędzy dwiema kulturami. Urodzony w Algierii i wychowany w podparyskim
Saint Ouen, zakorzeniony jest głęboko w nasyconej religijnymi zasadami
kulturze swoich przodków. Jednak jako absolwent jednej z najbardziej
prestiżowych francuskich wyższych szkół ekonomicznych i dyrektor iluś
tam filii bankowych, drugą nogą bardzo mocno stoi na niepewnym gruncie
Zachodu, z jego wartościami, zupełnie sprzecznymi z tymi, które wpajano
mu w domu. Jak można się domyślić, to nie jest pozycja zbyt łatwa do zniesienia.

Nie jest też łatwo czuć się innym. Wstydzić się swoich korzeni, ojca
niewykwalifikowanego robotnika-analfabety, adresu w imigranckiej
dzielnicy, swojego wyglądu. Dlatego Mohamed prostuje sobie włosy, a w
skórę wciera wybielający krem. W tajemnicy przed rodziną i w trosce o
swoją karierę staje się urzędowo Bazylem Tocquardem i jako oficjalny
adres podaje mieszkanie swojej młodszej siostry, która uciekła od
rodziny i poślubiła „niewiernego”.

A gdyby tak wszystko zmienić? Przecież stać go na wynajem pięknego
mieszkania w najlepszej dzielnicy… W takiej na przykład siódemce, gdzie pracuje. Gdyby tak zamieszkać w takim swoim „małym
Wersalu” i nie dojeżdżać już na przedmieścia? A przede wszystkim wyrwać
się z objęć mamuśki-wilczycy, która pożera swoje małe, stać się
dzieckiem-skorpionem, które kąsi swoją matkę czyli wbrew tradycji
postanawia zamieszkać samemu i bez żony… Stołować się w brasserie Lipp
(ale tylko na sali, ogródek jest dla turystów), a na łowy chodzić do
Café Flore. I podrywać laski, dużo lasek, ale tylko tych białych, bo
przecież nie będzie „profanował” muzułmańskich dziewczyn… I już nie
przyjeżdżać na niedzielne obiadki, podczas których mama ciągle
przedstawia mu kandydatki na narzeczoną, religijny brat za bardzo
przypomina mu o swoim dawnym zapale i wierze, a na telewizorze stoi
triumfalnie słój z napletkiem nawróconego męża starszej siostry…

Przyznam, że dawno nie czytałam kawałka tak dobrej współczesnej prozy,
dlatego niezwłocznie o tym donoszę, biorąc pod uwagę fakt, że właśnie
powieść ta wyszła w Polsce. Historia napisana rytmicznie, skręcająca w
pogranicze jawy i snu, wyprowadzająca często czytelnika na manowce. Bo
kim jest tajemniczy kuzyn Driss, któremu ponoć tak łatwo udaje się to
życie w kulturowym rozkroku, jaką rolę w tym wszystkim pełni tajemnicza
pisarka Lubna Minhar?

Proza Leli przywodzi mi na myśl książki też wydawanego u nas Alana
Mabanckou, który z równą werwą i sukcesem opisuje paryskie życie i
dylematy jego czarnoskórych mieszkańców. Ale jest bardziej tajemnicza i
przyprawia o prawdziwy zawrót głowy. Może tylko niektóre aluzje mogą
okazać się zbyt hermetyczne dla czytelnika znad Wisły („filozof i jego
laleczka” z brasserie Lipp, któż może wiedzieć, że to chodzi o filozofa
Bernarda-Hénri Lévy’go i jego żonę, aktorkę i strip-teaserkę ale z
drugiej strony, kogo to u nas może obchodzić?)

I jedyne, do czego mam ochotę się przyczepić to ten tytuł, który na
szczęście lepiej brzmi w polskim wydaniu (u nas to Życie seksualne
muzułmanina w Paryżu), a nawiązuje do żywych tutaj politycznych polemik.
I żeruje oczywiście na fascynacji cielesnością. Ale cóż, przed prawami
rynku trzeba się czasem pochylić…

11c komentarze/y do Uwaga dobra proza: muzułmanin i seks w dużym mieście

  • czara

    @Chiaro
    ha, punkt dla Ciebie!

  • chiara76

    kto oglądał Woody Allena „Wszystko co chcielibyście wiedzieć o seksie ale baliście się zapytać” wie, że…czasem mają. Kończę temat:)

  • czara

    W pierwszym zdaniu mojej odpowiedzi na komentarze… uff, stwierdzę, że wolę na bieżąco, ale jak się nie ma co się lubi… To jadę.

    @Janku
    właściwie to uświadomiliście mi, że źle napisałam. Seks tam w końcu jest, dawkowany w małych ilościach, problem jest tylko z utratą męskiego dziewictwa… Ech, co ja będę pisać, biegnijcie do księgarni!

    @Ewo
    tak, praktycznie życia seksualnego można nie mieć w każdy mieście, kraju i kulturze. Za to życie seksualne teoretyczne można mieć wszędzie. Czyż to nie optymistyczne?

    @guciamal
    już do Ciebie napiszę ale jakby co, to mój adres jest też pod linkiem „Wasze listy”. Faktycznie brzmi głupio i mylnie.

    @LA
    a to zdanie nie. Przynajmniej nie na pierwszy rzut oka. Bo na drugi i trzeci, jak tak człowiek dobrze pomyśli… (to mu się Freud przyśni). (Przepraszam za rym).

    @Chiaro
    cieszę się, że doszła! (i że nie pytasz, czy owce mają coś wspólnego z seksem;)

    @Tamaryszku
    nic dodać, nic ująć. Trafiłaś w samo sedno. Zwłaszcza z tym… rozmarynem ;)

  • tamaryszek

    Bardzo przyjemna okładka. Smaczki paryskich kontekstów, jak zwykle, dla wybranych. Oj, i to nie tylko te aluzje personalne, ale i socjologiczno-topograficzne. Nabrałam jednak przekonania, że to może być „dobra proza”, bo primo: wierzę, w to, co mówisz, secundo: te dylematy z tożsamością przekładają się na każdy tygiel (nawet stosunkowo mało zmieszany, znad Wisły, Odry i Warty).
    Komentarze empatycznie się odnoszą do abstynencji seksualnej Mohameda. A ja zgaduję, że nie ujawniłaś wszystkich kart i na pewno jest pieprznie albo rozmarynowo, bo wiadomo jak to z neofitami bywa. Ale seks wcale nie musi być solą tej opowieści. Może przyprawiać całość np. na słodko-kwaśno. Ja bym chętnie sprawdziła, gdyby mi wróciła zdolność szybszego czytania. Pozdrawiam

  • chiara76

    Czaro, przepraszam, że tu, w takim intelektualnym wpisie;) ale chciałam Ci ogromnie podziękować za pocztówkę z OWCAMI! Nawet nie Wiesz, jaką mi radość sprawiłaś. Pozdrawiam, dobrego weekendu, spokojnego Wam życzę.

  • LA

    „… a na telewizorze stoi triumfalnie słój z napletkiem nawróconego męża starszej siostry…”

    Nie wiem… jakoś szczególnie uderzyło mnie to zdanie :)
    No ale czy rzeczywiście związane jest ono z seksem?

  • guciamal

    Czaro chciałam wysłać do ciebie maila i nie mogę znaleźć adresu. Wiem, że gapa ze mnie, bo pisałyśmy do siebie. Chciałam zapytać o coś, o czym nie muszę informować na blogu. Jakbyś mogła – odezwij się. guciamal@wp.pl

  • Ewa

    Co za ulga; nie trzeba mieszkać pod Paryżem, być 40-letnim islamistą czy nawet dyrektorem licznych filii.
    Więcej, nie potrzebna jest nawet mamuśka-wilczyca by „praktycznie nie mieć życia seksualnego” :)

  • janek

    Naiwnie chciałoby się zapytać: a co ma wspólnego seks z polityką? Może tylko tyle, że o polityce fajnie się rozmawia po seksie; i to dobrym seksie :). Jeśli chodzi tutaj o zderzenie kultur, to temat jest bardziej socjologiczny i zdecydowanie nośny. A polski tytuł baaardzo marketingowy. Trochę kojarzy mi się z Bronkiem Malinowskim. Jednak w polecanej książce seksu tyle, co na lekarstwo. Przynajmniej tak twierdzi czara. W związku z czym mam wątpliwości, czy sięgnąć po tą książkę :).

  • czara

    @Holly
    W polskim tłumaczeniu tytuł jest dobry, ale jednak po francusku szukałam cały czas wątków „islamistycznych”. Islamista to nie to samo co muzułmanin. Ale może się czepiam, lubię tylko jeśli słów używa się trafnie. Czytałam po francusku więc nie mam pojęcia jakiej jakości jest tłumaczenie ale coś mi mówi, że wysokiej. Świetna lektura, czyta się na raz.

  • Holly

    Tytuł jest śmieszny, bezpretensjonalny, ironiczny-nawet mi się podoba. W każdym bądź razie nie ganiłabym autorki. A powieść z pewnością zasługuje na lekturę, temat nie należy przecież do najłatwiejszych a potraktowany żartobliwie może być pretekstem do przemycenia ciekawych przemyśleń, dla obu stron…Czytałaś po polsku? Zajrzałam również na stronę wydawnictwa, które tę powieść wydało i mają naprawdę sporo ciekawych pozycji. Wspaniale, że o tej książce napisałaś…